Hashimoto srashimoto.

Hej, to ja! A to moje małe  hashimotowe porno.
Streszczę po krótce i dojdę do sedna.
Na początku tego roku zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem (https://mijnkleineporno.com/2019/07/01/niedoczynnosc-tarczycy-ii/).  Zdiagnozowano u mnie hashimoto, czyli zapalenie tarczycy. Przepisano mi tabletki, euthyrox 88 mg. 

Po kilku dniach poczułam się niesamowicie, zaczęła wracać mi pamięć, mogłam się skupić i tak byłam oszołomiona faktem, że poczułam się lepiej, że nie zauważyłam, że nie czuję się dobrze.
Po kilku tygodniach zorientowałam się, że coś jest nie tak. Mimo przyjmowania leków nie czułam się normalnie. Nie ustąpił ból mięśni, bóle głowy i depresja. Powtórzyłam badania krwi i skonsultowałam je z lekarzem, okazało się, że przez te trzy miesiące moje wyniki zupełnie się nie poprawiły.
Lekarz przepisał mi euthyrox 125 mg. Od następnego dnia zaczęłam przyjmować nowe tabletki i koszmar!!! Czułam się mega chujowo! Okropne bóle głowy i depresja.
W tym samym czasie lecieliśmy z A. do Polski na ślub, więc zdecydowałam, że na ten czas wrócę do mniejszych dawek. Nie wyobrażałam sobie wyjazdu do Polski w takim stanie.
Niestety zmiana dawki na mniejszą nie pomogła i wciąż czułam się źle. Po powrocie do domu wróciłam do większej dawki, co wiązało się z codziennym przyjmowanie tabletek przeciwbólowych, ponieważ bardzo bolała mnie głowa.
Od tego momentu historia trochę się zmienia.
A. zaczął robić research dotyczący hashimoto i wprowadzać zmiany.

Od tygodnia nie jem glutenu, nabiału krowiego, soi oraz cukrów. Przedwczoraj zrobiłam swój pierwszy w życiu post (https://www.healthline.com/nutrition/the-5-2-diet-guide) a jutro zamierzam pomorsować z A. w jeziorze (https://highexistence.com/the-wim-hof-method-revealed-how-to-consciously-control-your-immune-system/).
Trzeba wiedzieć, że to wszystko dzięki A.
W tym stanie, w którym jestem, czyli permanentnej obojętności nie byłabym w stanie zmotywować się do niczego. To on daje mi siłę, żeby próbować. Czyta, robi zakupy, gotuje, a potem bierze ze mną udział w tym przymusowym challengu. Hashimoto to taka dziwna dolegliwość. Kiedy, nie wiedziałam co mi dolega i  opowiadałam ludziom o swoich dolegliwościach, byli przejęci. Kiedy zdiagnozowano hashimoto i powiedziałam o tym moim bliskim wszyscy odetchnęli z ulgą i przestali się zamartwiać.

Kiedy w wieku 26 lat dowiadujesz się, że cierpisz na przewlekłą chorobę, przez którą już do końca życia będziesz brał tabletki, boisz się. Decydujesz się na codzienne przyjmowanie leku, bo po pierwsze chcesz poczuć się lepiej a po drugie, masz nadzieje że lek sprawi, że będzie jak wcześniej- po prostu dobrze. Nie jest tak. Kiedy zaczynasz brać leki wychodzisz ze świata amoku, w którym żyłeś przez jakiś czas, myśląc, że wszystko sobie wymyślasz, urajasz, że jesteś hipochondrykiem po tacie, i w ogóle, że jesteś pojebany. Bo jak inaczej wytłumaczyć sytuacje, w których przechodzisz z sypialni do salonu i już jesteś zmęczony, w których rozmawiasz ludźmi, a kiedy kończą zdanie ty zupełnie nie wiesz, o co chodzi, bo twój mózg nie nadążał za przetwarzaniem tych informacji, kiedy nie poznajesz ludzi, których znasz i najchętniej cały czas byś spał.
No więc zaczynasz brać te leki i te najbardziej intensywne objawy mijają a wtedy następny level…depresja, ból mięśni, zmęczenie, uczucie zimna i bóle głowy. Czujesz się dalej źle, cały czas musisz się starać, nigdy ci się nie chce. Najchętniej cały czas byś leżał, ale to też nie jest przyjemne, bo przez ból mięśni jest ci niewygodnie w Twoim ciele.         

No więc próbujesz to przekazać, zwrócić jakoś na siebie uwagę, żeby ktoś się Tobą zainteresował, bo czujesz się źle, myślisz ze może to jakoś pomoże… a tu niespodzianka, bo ludzie nie traktują tego poważnie- to tylko hashimoto, 5% ludzi na całym świecie to ma no i żyją.
Znowu myślisz, że jesteś pojebany, bo skoro miliony ludzi na świecie cierpią na hashimoto i żyją no to przecież lajcik nie?

Niedoczynność tarczycy I.

Obudziła się dzisiaj wyjątkowo wcześnie, przez szparę w zasłonach dojrzała promienie słońca. Poczuła lekką ulgę, łatwiej zmotywować się do działania kiedy widzisz, że świat w okół Ciebie też działa. Wrzuciła do ust euthyrox i popiła wodą. Zgodnie z zaleceniem Azjatyckiej farmaceutki w Holenderskiej aptece – jedna tabletka na czczo, co najmniej 30 minut przed jedzeniem. Od kilku dni jest to jej nowa, dożywotnia rutyna…

To moja historia, jestem M. Mam 26 lat i kilka dni temu zaczęłam diagnostykę, która wskazuję na niedoczynność tarczycy.

Całe szczęście to tylko tarczyca mówią niektórzy, niektórzy uważają że nic się nie dzieję i wrzucenie do diety kilku zdrowych “supli” sprawi że wszystko wróci do normy. Historia powyżej to mój dzisiejszy poranek, jeden z piękniejszych poranków od trzech miesięcy. Jest to mój trzeci dzień zażywania leku na ta całą niedoczynność tarczycy, chociaż nie jest ona jeszcze zdiagnozowana. Dotychczas przeszłam badanie krwi i wizyty u lekarza ogólnego, teraz czekam na wizytę u endokrynologa i bardziej szczegółowe badania.

Niedoczynność tarczycy to choroba podczas której przysadka mózgowa nie produkuję odpowiedniej ilości hormonu tarczycy, który jest odpowiedzialny za procesy metaboliczne- czyli wszystkie procesy chemiczne zachodzące w naszym organizmie.

Wszystkie procesy! W moim ciele brakuję hormonu, który sprawia że ciało pracuje poprawnie a ludzie mówią mi, że “to normalne”, “nic strasznego”, “My advisor had also thyroid issues. (…)Now she is in perfect condition.(…)”- kimkolwiek jest wyżej wymieniony “advisor” i jak bardzo się cieszę, że jest teraz w super kondycji nikt kto nie chorował na niedoczynność tarczycy nie zrozumie jak się czujesz!